Zmiana dyrektywy 2003/87/WE w celu wyjaśnienia przepisów dotyczących harmonogramu aukcji uprawnień do emisji gazów cieplarnianych cz.VI gazy cieplarniane



Sprawozdawca M. Groote: W Walce z ociepleniem klimatu trzeba pokazać że najważniejszym instrumentem jest rynek handlu uprawnieniami. Wciąż trwa kryzys więc produkcja nie wzrasta a to oznacza zbyt wiele uprawnień do emisji na rynku, przez co cena uprawnień aktualnie kształtuje się na poziomie 7-8 euro za tonę. Natomiast przy przyjmowaniu pakietu energo-klimatycznego cena była przewidywana na poziomie 30 euro. W związku z tym Komisja zdecydowała się na interwencje i wycofanie pewnej ilości uprawnień do emisji z rynku. Procedura ta ma mieć na razie charakter jednorazowy. Ewentualnie w późniejszym, bliżej nieokreślonym terminie może się powtórzyć, jeżeli wystąpi taka konieczność. Jest to doraźne rozwiązanie, w przyszłości będzie trzeba się zastanowić na rozwiązaniem długofalowym. Ważne jest, aby zezwolić na wdrożenie backloading. Jest to tylko i wyłącznie zagranie na czas. Ważne jest, aby w tym przypadku działać szybko i efektywnie. Debata w Radzie nie może być przedłużana w nieskończoność w sytuacji gdy Parlament robi wszystko, aby jak najszybciej przyjąć ten dokument. Jest to ważne dla wiarygodności instytucji Unii oraz dobra środowiska.

E. R. Korhola: Ten jeden pojedynczy raz to o raz za dużo. ETS ma promować redukcje emisji gazów cieplarnianych w sposób ekonomiczny. Komisja sama w sobie jest największym wrogiem ETS. Tworzy przepisy, które się na siebie nakładają a teraz chce ingerować w funkcjonowanie rynku. Zahamowuje to inwestycje, ponieważ powoduje zamieszanie. Komisja powinna się skupić na wysiłkach państw członkowskich, które starają się doprowadzić do opłacalności niskoemisyjnych technologii a nie ingerować w ETS. Cel ograniczenia emisji o 20% do roku 2020 jest aktualnie osiągany. Biorąc pod uwagę rosnące ceny energii wszyscy obywatele ucierpią na wprowadzeniu tej decyzji. Komisja poprzez zastosowanie backloading doprowadzi do nieprzewidzianych skutków gospodarczych. Zaszkodziłoby to funkcjonowaniu ETS jako instrumentu. Taka interwencja jest niezgodna z przepisami ETS. Trzeba się powstrzymać przed jakimikolwiek interwencjami w ETS.

A. Rosbach: ETS miał być mechanizmem opartym na zasadach rynkowych. Dzisiaj mówi się że ten rynek nie jest zwykłym rynkiem. To prawda, ale zostało uzgodnione, że miał on działać na zasadach wolnorynkowych. Takiej decyzji trzeba się trzymać. W czasach kryzysu trzeba bardzo ostrożnie podejmować decyzje, które mogą obciążać przemysł. Jeżeli oczekuje się ożywienia gospodarczego to nie można zgodzić się na to by sztuczne wpływanie na ceny oddziaływało na mechanizm typowo rynkowy. Wszelkie założenia Komisji obarczone są spekulacyjnym poziomem braku pewności. Co oznaczają słowa „kiedy będzie taka potrzeba”? Nie ma definicji tego sformułowania. Nie ma zgody na taką interwencje.

T. Cymański: Ta dyskusja nie może być oderwana od sytuacji w skali makro. Po ostatniej konferencji klimatycznej widać wyraźnie, że najwięksi truciciele tworzą grę pozorów i nie biorą udziału w polityce klimatycznej. Konkurencyjność Europy jest zagrożona. W jakiej sytuacji stawia się europejskie firmy. W czasie kryzysu te działania uderzają w istotę przyjętych założeń. Propozycja ta odnosi się do zbyt niskich cen emisji. W Europie są ogromne różnice na rynku energochłonnym. W Polsce dzięki temu, że cena emisji jest niska on nowego roku ceny energii nie pójdą gwałtownie w górę. Ceny energii mają ogromne znaczenie nie tylko dla przemysłu, ale również dla indywidualnych odbiorców. Trzeba o tym pamiętać. W imię solidarności trzeba dostrzec również głębszy aspekt tego problemu. Klimat na Ziemi jest jeden i to, że Europa dokona cudów ograniczając swoją emisje kosztem konkurencyjności, nie przyniesie pożądanych efektów w skali globalnej.

P. Liese: W ramach dyrektywy dotyczącej efektywności energetycznej wszyscy się zobowiązali, aby Komisja rozwiązała obecną sytuację na rynku węgla. Propozycja Komisji jest na wniosek Parlamentu. Chodzi o to, aby zastanowić jak pchnąć nowe życie w ETS. Backloading jest tylko grą na czas, aby był czas na przyjęcia rozwiązań strukturalnych. Problem ten musi być rozwiązany na szczeblu europejskim. Państwa członkowskie nie mogą o tym decydować.

J. Leinen: Mówi się o kroku w tył, że to podważa unijną wiarygodność. ETS jest swego rodzaju eksperymentem. Unia jest pionierem w tym zakresie. Trzeba dążyć do stworzenia światowego rynku handlu emisjami. Nie można z tego rezygnować. Niska cena emisji nie może się utrzymywać, ponieważ prowadzi to do tego, że bardziej opłacalne są elektrownie węglowe niż dalsze inwestycje w innowacje. Kwestiami handlu uprawnieniami interesują się też rynki finansowe i często dochodzi w tym zakresie do nadużyć i matactw. Trzeba zająć się tą kwestią.