Zmiana dyrektywy 2003/87/WE w celu wyjaśnienia przepisów dotyczących harmonogramu aukcji uprawnień do emisji gazów cieplarnianych cz.I gazy cieplarniane



Sprawozdawca F. Sosa Wagner: Trzeba zająć się uprawnieniami komisji ITRE w temacie handlu emisjami. Rynek handlu emisjami ma duży wpływ na emisję gazów cieplarnianych oraz ochronę środowiska. Należy wspierać działania na rzecz gospodarki niskoemisyjnej. W projekcie zmiany dyrektywy chodzi o kwestie aukcji uprawnieniami. System handlu prawami do emisji jest zbudowany na bazie wolnego rynku. W konsekwencji kryzysu nastąpiły niekorzystne zmiany. Obecnie ceny uprawnień do emisji CO2 spadają i łatwiej kupić prawa do emisji niż ograniczyć emisję. Proponowane zmiany postulują interwencję na rynku handlu prawami do emisji, która zmieni tę sytuację. Rynek ten jest tworem sztucznym. Należy poprzeć pomysł reformy proponowanej przez Komisję Europejską.

R. Jordan Cizelj: Najważniejszymi pytaniami jest czy handel emisjami działa. Niektórzy twierdzą, że spadek cen emisji jest normalną sytuacją w czasie kryzysu. Trzeba się zastanowić czy w dobie kryzysu UE może pozwolić sobie na wyższe ceny emisji CO2. Należy też zbadać czy interwencja powinna być przeprowadzona na poziomie europejskim czym na lokalnym? Zbyt duży zakres działań może spowodować niekorzystne zmiany i w konsekwencji utratę miejsc pracy w UE.

F.Hall: Recesja i kryzys gospodarczy znacząco wpłynęły na spadek cen emisji CO2. Wprowadzono dyrektywę o wydajności energetycznej, co znacząco wpłynie na rynek handlu emisjami. Jesteśmy na dobrej drodze do redukcji o 20% emisji CO2 do 2020 roku, ale nie dzięki systemowi handlu uprawnieniami do emisji, a pomimo wprowadzenia tego systemu. Podniesienie minimalnych cen emisji nie zadziała w perspektywie długofalowej.

Y. Jadot: To regulacje stworzyły ten rynek, który obecnie nie funkcjonuje. W związku z kryzysem osiągniemy 20% redukcję emisji CO2, ale nie dzięki ambitnym planom UE, a właśnie dzięki kryzysowi. Trzeba zastanowić się nad skutecznością tego rynku. Prawa do emisji 1,2 mld ton CO2 powinny zostać zamrożone. Należy zastanowić się nad ustaleniem celów redukcji emisji o 30% do roku 2030.

K. Szymański: W 2008 zawarto bardzo trudny kompromis dotyczący polityki klimatycznej. Był on bardzo trudny także dla wielu branż przemysłu. Ograniczył on sposób działania firm z tego sektora. Większość firm dostosowała się do nowych, dokuczliwych obciążeń. W miedzy czasie zaostrzono ten system wprowadzając benchmarki dot. spalania gazu. Teraz proponuje się kolejne zaostrzenie tego systemu przez sztuczne „zdjęcie” z runku 900 mln ton uprawnień. Zmiany te wprowadzą „ręczne sterowanie” rynkiem. Należy pamiętać, że rynek jest miejscem, w którym sprzedaje się sztuczne dobra, żeby zaspokajać sztuczne potrzeby wymuszone przez politykę UE. Należy kierować się rynkiem, a nie opodatkowaniem. To daje możliwość elastycznego kształtowania obciążeń związanych z emisją gazów cieplarnianych. Obecna sytuacja jest adekwatną reakcją rynku. Powodem tej sytuacji jest spadek działalności produkcyjnej w UE od 2008, a co się z tym wiąże zmniejszenia zapotrzebowania na pozwolenia na emisję. Rynek reaguje sygnałem cenowym adekwatnym do sytuacji.  W pierwszej piątce światowego rankingu gospodarek jest tylko jeden kraj z UE – Niemcy. Powodem braku obecności innych krajów w tym rankingu jest utrata konkurencyjności. Wpływ na to mają koszty pracy i koszty energii. Propozycja KE spowoduje, że wszystkie gospodarki UE będą jeszcze szybciej traciły konkurencyjność.

B. Marcinkiewicz: Zmiana dyrektywy daje KE nieograniczone możliwości wpływu na rynku aukcji emisji. Proces aukcyjny powinien być przewidywalny. Interwencja na tym rynku przez regulatora może dawać przedsiębiorcom sygnały o niestabilności tego rynku. Czasowe wycofywanie uprawnień z rynku zmienia istotny fragment dyrektywy ETS. Wzrost ceny emisji negatywnie wpłynie na decyzje inwestycyjne w sektorze wytwarzania energii elektrycznej. Decyzja KE nie wpływa na zmniejszenie ilości emisji CO2, a zmianę cen uprawnień. Konsultacje społeczne pokazały, że głos płynący np. z Polski jest ignorowany. Nie zgadzamy się więc z proponowaną regulacją.